Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 października 2011

Mini haul zakupowy - paznokcie

Jakiś czas temu wzięłam udział w zbiorowym zamówieniu na wizażu. Było to na tyle dawno, że już o tym zapomniałam,  tym bardziej więc ucieszyłam się na widok koperty. Niestety nie wszystko doszło, ale może jeszcze się pojawi. Na razie pokazuję te skarby, które już mam w rękach.
Jak tylko poużywam trochę dłużej zdam relację i mam nadzieję, że w weekend uda mi się zrobić swatche lakieru.  Niestety ,o tej porze roku, po powrocie do domu światło już nie jest najlepsze do robienia zdjęć.
I co my tu mamy? Olejek i masło do skórek firmy Cuccio i mój kolejny lakier Essie :). Tym razem jest to Demure Vixen - przy 1 warstwie moim zdaniem nadaje się do frencha, 2 dają już pełne krycie. Zakochałam się w nim.



Skład olejku


Skład masła 



wtorek, 20 września 2011

Co tygryski lubią najbardziej?

No właśnie, co?
Zakupy?
No pewnie, ale nie tylko.
Co może być lepsze od zakupów?
Prezenty, zarówno te które komuś dajemy, jak i te które same dostajemy.
Zatem nie przedłużając pokazuję Wam co ostatnio dostałam.


Z gorącej Grecji przyleciały do mnie żel pod prysznic i masło do ciała greckiej firmy (zaskakujące prawda ;-p) Korres . Większość z Was pewnie już zna tę markę, a jeśli nie to polecam się zapoznać, bo mają bardzo ciekawe kosmetyki naturalne. W Polsce można zakupić ich produkty w Syforze, ale za jakieś kosmiczne pieniądze. O wiele bardziej opłaca się pojechać na wakacje do Grecji :)



Żel ma zapach cytryny z bazylią - bardzo odświeżający, taki jak lubię (czy ja już wspominałam, że lubię cytrynę pod każdą postacią?). Jest wydajny, dobrze się pieni, nie za mało nie za mocno czyli tak akurat. Po umyciu skóra jest gładka i pachnąca. Bardzo mi przypadł do gustu. Jak pojadę do Grecji na pewno się zaopatrzę :)
Masło do ciała zaś ma dość specyficzny zapach. Nie wiem czy tak pachnie guava, ale podoba mi się. Sama nie wiem co mi przypomina. Jednak nie zapach jest tu najważniejszy, ale właściwości masełka. Bardzo podoba mi się opakowanie, bo nie muszę grzebać łapkami jak w masłach TBS. Wyciskam tyle ile potrzebuję. A uwierzcie na prawdę nie potrzeba wiele. 
Guava jest źródłem witaminy C - czyli mojej ulubionej witaminy, która jest silnym antyoksydantem. Podobno ma wspomagać syntezę kolagenu w skórze, ale nie wierzę żeby to masło miało takie właściwości. Do tego masło shea i ekstrakt z pigwy, które mają właściwości wygładzające i nawilżające. Następnie olejki ze słonecznika, awokado i migdałów o właściwościach przywracających skórze elastyczność i gładkość.Czyli jaki widać sama dobroć :). Do tego nie zawierają silikonów i olejów mineralnych.

Testowałam go na poparzonej skórze, a właściwie, na spalonej skórze. Świetnie sobie poradził, przywracając poparzone miejsca do stanu używalności. Bardzo dobrze się wchłania, nawet na zdjęciu widać, że na krawędziach już zaczął ;p. Skóra jest teraz gładka i nie ma śladu po oparzeniu. Jedynym minusem dla mnie jest to, że zostawia tłustą warstewkę. Pewnie wynika to z tego, że jest przeznaczonych do bardzo suchej skóry, zwłaszcza na łokciach, kolanach czy piętach. Dlatego stosuję go na noc, a rano skóra jest gładka jak jedwab. Chętnie bym spróbowała jeszcze figowego i pigwowego, chociaż patrząc po opisie to poza zapachem właściwości mają praktycznie te same :).

Ze swojej strony gorąco polecam produkty Korresa (te które miałam okazję wypróbować) i dziękuję mojej Kuzynce za miły i trafiony prezent :*

Skład

czwartek, 25 sierpnia 2011

The Body Shop - maślane trio :)

Po mało zachęcającym początku znajomości z marką The Body Shop stwierdziłam, że nie dam się zrazić i zakupiłam kolejny bestseller czyli masło, a właściwie trzy masła ...




Pierwsze o zapachu borówki amerykańskiej (wersja dla suchej skóry)



Po pierwsze cena - bez promocji 65 zł w promocji 33 zł za 200 ml.
Nie kupuję w regularnej cenie bo w moim odczuciu jest zbyt wygórowana. Owszem masła są fajne, ładnie pachną, dobrze nawilżają, zostawiają film na skórze zapobiegający wysuszeniu, nie kleją się i ogólnie są całkiem dobre. 
Nie zmienia to jednak faktu, że 65 zł za masło do ciała to trochę za dużo. W tej cenie to powinno jeszcze sprzątać w mieszkaniu i obierać ziemniaki ;p. Zatem 33 zł to cena zdecydowanie lepsza dla tego masła.

Borówkowe spodobało mi się na tyle, że zakupiłam kolejne - tym razem maracuja zwana pasiflorą (lub na odwrót) do skóry normalnej i suchej. I tutaj  już było trochę gorzej. Tzn. o ile właściwości praktycznie takie same jak borówkowego, o tyle zapach był ładny tylko w pudełku. Na mojej skórze z zapachu pasiflory robił się zapach pelargonii, co przy dość długim utrzymywaniu się na skórze trochę mnie irytowało. 



Nie zrażona jednak, kiedy zobaczyłam kolejną promocje (a jest ich dość sporo) kupiłam swoje trzecie masełko.Tym razem papya do skóry normalnej. Jestem ciekawa czy będzie się chociaż trochę różniło od pozostałych dwóch (może ciut lżejsze skoro do skóry normalnej?) Na razie jeszcze nierozpakowane czeka na swoją kolej. Jakoś latem nie lubie się smarować.



Zużyte pudełka zaś wykorzystuje jako pudełka na nici czy kolczyki :)



P.S. Widzę, że jest coraz więcej Obserwatorek :) co bardzo mnie cieszy i pięknie Wam dziękuję :)
jak licznik dobije do magicznej setki na pewno zrobię rozdanie :)