Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nuxe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nuxe. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 lutego 2012

NUXE - Creme Nirvanesque

Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że mam ten krem już od sierpnia. Zatem chyba już najwyższa pora żeby wyrobić sobie o nim jakieś zdanie. 



Zacznijmy może od rzeczy oczywistych.
Krem jest w standardowym szklanym słoiczku, mieści się tam 50 ml produktu. Słoiczek jak słoiczek, estetyczny chociaż trochę ciężki. Mówiąc szczerze wolę plastik bo zawsze się boję, że któregoś dnia mi ten krem upadnie i się najzwyczajniej w świecie zbije. Chociaż jak widać do tej pory się nie zbił więc może moje obawy są bezpodstawne.
Skoro mamy już oczywistości za sobą przejdźmy do konkretów. A mianowicie obietnic producenta i tego jak to się ma do rzeczywistości (przynajmniej w moim przypadku).

Wspomnę tylko, że mam skórę normalną w kierunku mieszanej, płytko unaczynioną ze skłonnością do alergii i co istotne 25+.

Niestety zagubiłam gdzieś pudełko ze składem, ale producent jest tak miły, że zamieszcza go na stronie - klik.
Mamy tu wyciągi z imperaty cylindrycznej, prawoślazu lekarskiego, ziaren niebieskiego lotosu, szarłatu zwisłego, maku polnego i sporo chemii :D. Mi akurat chemia w kosmetykach nie przeszkadza bo o dziwo przy mojej skłonności do alergii  skóra dobrze ją toleruje, w przeciwieństwie do tzw. naturalnej pielęgnacji.

A teraz co producent pisze o swoim produkcie (opis pochodzi ze strony pl.nuxe.com):

Skuteczność dzięki naturze

Krem przeciw pierwszym zmarszczkom, wygładzający pierwsze drobne zmarszczki mimiczne. Intensywnie wygładzona i zrelaksowana skóra promienieje. Daje uczucie błogiego odprężenia.

Dobrodziejstwo dla mojej skóry

Natychmiast po zastosowaniu preparatu skóra staje się zrelaksowana, odprężona, rozświetlona i bardzo delikatna Następuje znaczna redukcja pierwszych drobnych i głębszych zmarszczek.

Najważniejsze aktywne składniki

Ten krem o innowacyjnej formule roślinnej, opracowanej przez firmę NUXE, znacząco redukuje powierzchnię, długość i liczbę pierwszych zmarszczek. Ma natychmiastowe działanie wygładzające (nasiona lotosu błękitnego i maku, korzeń prawoślazu, acmella, Calmosensine®). Preparat wzbogacony szarłatem i olejkiem różanym z róży piżmowej jest wyjątkowo łagodny dla skóry.
Po jego użyciu moja skóra faktycznie jest miękka i miła w dotyku. Nie mniej jednak nie zauważyłam, żebym miała uczucie "błogiego odprężenia". I szczerze - to myślę, że żaden krem czegoś takiego nie daje bo to chyba nie jest funkcja kremu do twarzy. Odprężenie to może dać ciepła kąpiel albo dobra książka i lody Grycana :). 
Za co mogę dać plusa, to za to, że faktycznie skóra jest rozświetlona a zmarszczki mimiczne mniej widoczne. Nie czarujmy się jednak, krem nie likwiduje już istniejących zmarszczek tylko w jakiś magiczny sposób zmniejsza ich widoczność, ale jest to efekt krótkotrwały. Zresztą, już istniejących zmarszczek, moim zdaniem, nie usunie żaden krem. Bo kremy tzw. anti-aging mają im zapobiegać, o czym zdaje się sporo osób zapomina. "Wyprasować" zmarszczki to można chyba tylko botoksem albo kwasem hialuronowym.  Natomiast czy ten krem zapobiega zmarszczkom - to chyba będę mogła powiedzieć za 10 lat :) na razie żadne nowe nie przybyły.
Dodatkowo nawilża, nie zapycha porów, jest lekki (zastrzegam jednak, że ja mam wersję dla wszystkich typów skóry, a jest jeszcze wersja dla skóry suchej) i wchłania się bardzo szybko nie pozostawiając tłustej powłoczki, czego bardzo nie lubię. Ma miły i nienachalny zapach, chociaż nie jestem w stanie stwierdzić czym pachnie.
Można go używać zarówno na dzień jak i na noc. Sprawdza się pod makijaż, nic się nie roluje.

Jednym słowem mogę go z czystym sumieniem polecić.

niedziela, 18 września 2011

Moje zdanie o ....

Suchym olejku oraz mleczku do ciała firmy NUXE , które pokazywałam Wam tutaj.

zdjęcie pochodzi ze strony riviera-para.com


zdjęcia pochodzi ze strony www.dermstore.com
Ja mam wersję mini tych produktów, która była dołączona do kremu. Za całość zapłaciłam 65 zł + wysyłka.
Olejek ma 10 ml a mleczko 15 ml. 
O ile przy olejku ta wielkość pozwala już ocenić produkt to przy mleczku niekoniecznie.

Zacznę może więc od olejku:
Po pierwsze drobinki - dają jakiś efekt tylko na opalonej skórze, więc nie jest to produkt dla bladziochów, na twarzy czy włosach raczej ich sobie nie wyobrażam, więc tam nie stosowałam. Fajnie się mienią w słońcu dając efekt błyszczącej skóry (coś jak wampirza skóra :-P tylko opalona), ale ciężko je zmyć, zwłaszcza z dłoni, a na dodatek lubią migrować na ubrania. Dla mnie to duży minus. Olejek nie nawilża raczej natłuszcza, ale jednocześnie nie zostawia tłustego filmu. Sprawia, że skóra jest jedwabista w dotyku a przy tym się nie klei. I to jest plus. Jednak plusów jest za mało, żebym skusiła się na pełnowymiarowy produkt. Jest to raczej gadżet niż coś co trzeba mieć w swojej łazience. Mnie nie zachwycił.

Co do mleczka, jaki już wspominałam 15 ml to trochę mało, żeby ocenić jego właściwości pielęgnacyjne. 
Na pewno nie jest to mleczko, tylko balsam do ciała - mleczko ma inną konsystencję. Pięknie pachnie, łatwo się wchłania, zostawia skórę nawilżoną i pachnącą. Nie klei się, nie zostawia tłustego filmu. Jednym słowem zapowiada się bardzo fajnie i chętnie wypróbowałabym pełnowymiarowe opakowanie. Trudno mi powiedzieć czy na dłuższą metę poprawiłby kondycję skóry, dlatego może jak wykończę inne mazidła do ciała kupię ten balsam. I wtedy pozwolę sobie na pełna recenzję.

A czy Wy miałyście jakieś doświadczenie z tymi kosmetykami? Jakie jest Wasze zdanie?

środa, 17 sierpnia 2011

Mały HAUL zakupowy

Czyli co kupiłam - ponieważ staram się ograniczać, nie będzie tego dużo. Jak tylko poużywam ciut dłużej, postaram się zrecenzować poniższe produkty.