Wiem, że już swoje lata mam, ale co to szkodzi mieć małego bzika na punkcie małych miśków? Ano nic.
Zatem przedstawiam Wam Ralfa :) moja nowa miłość w moim ulubionym kolorze :)
Ralf wyszedł z pod igły Pooky :) Zapraszam serdecznie do niej :) klik i klik
sobota, 18 sierpnia 2012
poniedziałek, 30 lipca 2012
Masz ochotę na MACa?
Hej Dziewczyny,
jeśli macie ochotę na kosmetyki MACa a nie macie do nich dostępu albo stan portfela Wam nie pozwala mam świetną alternatywę.
Co trzeba zrobić? Ano makijaż.
A konkretniej makijaż insirowany Make up up.
Po więcej szczegółów zapraszam na ich Fanpage na FB klik
jeśli macie ochotę na kosmetyki MACa a nie macie do nich dostępu albo stan portfela Wam nie pozwala mam świetną alternatywę.
Co trzeba zrobić? Ano makijaż.
A konkretniej makijaż insirowany Make up up.
Po więcej szczegółów zapraszam na ich Fanpage na FB klik
wtorek, 26 czerwca 2012
Kevyn Aucoin - Sztuka Przemiany
Jak się da zauważyć z tego bloga (przynajmniej mam taką nadzieję) na liście moich zainteresowań dość wysokie miejsce zajmuje makijaż i czytanie książek. A skoro można te dwie rzeczy połączyć w jedno to jeszcze lepiej.
Od dłuższego czasu szukałam jakieś ciekawej książki o makijażu. Całkiem niedawno zaś na YT zaczęła się jakaś dziwna ofensywa na książkę Kevyna Aucoin Making Faces. Uległam więc YTbowej modzie i nabyłam drogą kupna własny egzemplarz. Wybrałam wersję polskojęzyczną.
Na początek może słów kilka o autorze. Kevyn Aucoin był bardzo znanym amerykańskim wizażystą i fotografem. Niestety w 2002 r., w wieku 40 lat zmarł (jak większość znanych osób) ze względu na uzależnienie od leków przeciwbólowych. Brał je ponieważ miał guza przysadki, który powodował m.in. na akromegalię. Został adoptowany, podobnie jak jego trójka rodzeństwa. O swojej rodzinie i czasach młodości wspomina całkiem sporo w swojej książce. Może się to wydawać dziwne, ale już w wieku nastu lat robił domowe sesje zdjęciowe. Praktycznie cała jego wiedza została zdobyta metodą prób i błędów do czego autor bardzo zachęca w swojej książce. Początki kariery nie były łatwe, zwłaszcza, że był gejem, a w tym czasie tolerancja dla homoseksualistów nie była tak duża jak obecnie. Prześladowany za swoją orientację i nazbyt kobiece, jak na gust miejscowych "prawdziwych mężczyzn", zainteresowania postanowił wyjechać do Nowego Jorku. Tam został odkryty przez Vouge i tak o to stał się jednym z najlepszych wizażystów. Przełomowa w jego karierze okazała się okładka z Cindy Crawford z 1986 r.
Stał się sławny. W kolejce do niego ustawiały się największe gwiazdy kina i muzyki. Był jednym z najlepiej zarabiających wizażystów w historii. Miał swoją kolumnę w gazecie Allure, współpracował m.in. z firmą Revlon i Shiseido. W 2001 r. stworzył swoją własną markę pod nazwą: Kevyn Aucoin. Tutaj można kupić kosmetyki tej firmy, jednak na dzień dzisiejszy ceny jak dla mnie zaporowe. Chociaż nie powiem, że nie uśmiecha się do mnie kilka rzeczy.
Wracając do książki, trochę mnie zawiodła. Wydana jest pięknie. Dużo ładnych zdjęć. Do tego dobrze się czyta. Niestety jest jedno "ale" i to nie małe. Oczekiwałam, że w książce wizażysty znajdę więcej porad i trików. Właściwie nie dowiedziałam się nic więcej co wiem teraz, po oglądaniu filmików na YT. Do tego opisy makijaży opierają się na obrazkach, a nie zdjęciach co pomimo dobrej jakości rysunków to mimo wszystko trochę mało. Zresztą zobaczcie same:
![]() |
| zdjęcie pochodzi ze strony www.wizaz.pl |
Do tego większość makijaży w tej książce opiera się na tej samej technice, a często są to wręcz dokładnie te same makijaże pokazane tylko na różnych modelkach. Liczyłam na dużo więcej w tej kwestii. Poza tym praktycznie w żadnym makijażu nie używa podkładu, tylko korektor i puder (ciekawe czemu zatem w swojej ofercie ma podkłady :P ), zdjęcia są poddane obróbce graficznej, i ja mam wierzyć, że te wszystkie modelki mają tak nieskazitelne cery? Aj dont think soł. Do tego na niektórych zdjęciach (naturalnych makijaży, żeby nie było) musiałam się mocno zastanowić, kogo przedstawiają, a po przeczytaniu opisu byłam mocno zaskoczona. A to chyba niezbyt dobrze.
Podsumowując krótko, jeśli dopiero zaczynasz przygodę z makijażem to książka może Ci się przydać. Jeśli zaś jesteś już na trochę wyższym poziomie zaawansowania to polecałabym coś innego.
I tu mam pytanie do Was - czy polecacie jakieś inne książki?
czwartek, 14 czerwca 2012
Piękni i Martwi
Tym razem notka z gatunku literackich.
Jako,że zbliżają się wakacje może się okazać, że macie więcej czasu na czytanie. Zapraszam zatem do mojej opinii na temat książki Yvonne Woon "Piękni i Martwi".
Główną bohaterką jest 16-letnia Renee, która dość nieoczekiwanie zostaje wyrwana ze swojego poukładanego kalifornijskiego życia. Punktem zwrotnym w jej życiu jest zagadkowa śmierć obojga rodziców. Po ich śmierci trafia pod opiekę dziadka a ten wysyła ją do szkoły z internatem. Tam Renee spotyka swoją drugą połowę i odkrywa swoje przeznaczenie.
To tyle. Nie chcę pisać za dużo żeby nie zdradzać zbyt wiele, wolałabym żebyście przeczytały same (lub sami jeśli zaglądają tu panowie :P). Co mogę powiedzieć na temat tej książki?
Całkiem przyjemny język, czyta się szybko i nie męczy. Historia do pewnego momentu jest ciekawa, końcówka niestety trochę obniża poziom, co przyjęłam z rozczarowaniem, ale można powiedzieć, że daje radę. Nie jest to wybitna literatura, ale do poczytania na plaży jak najbardziej. Wydaje mi się, że jest to książka przeznaczona dla nastolatek. Przypomina mi książki, w których sama się zaczytywałam mając te naście lat. Mamy tu zagadkę, miłość, przystojniaka i bohaterkę, której nie da się nie lubić. Czyli wszystko do stworzenia historii miłosnej z tajemnicą w tle.
W skali od 1 do 6 daje 4. Jeśli masz chwilkę czasu i chcesz się zrelaksować to polecam.
środa, 13 czerwca 2012
Pięlegnacja dłoni
Krem do rąk to rodzaj kosmetyku, który rzadko używam. Nie wynika to z faktu, że nie muszę, a raczej dla tego, że:
a) nie lubię
b) zapominam.
Jakiś czas temu kupiłam "Kremowe serum odmładzające do rąk" firmy TOŁPA.
I chociaż jest to pierwszy krem do rąk, który udało mi się zużyć do końca, to nie mam o nim dobrego zdania. Co do jego właściwości spowalniania procesu starzenia trudno mi się wypowiadać. Natomiast o nawilżeniu, gładkości czy regeneracji jak najbardziej. Zatem co robi krem TOŁPY? W sumie nic. Skóra jest nawilżona, ale tylko przez moment. Z gładkością raczej nie mam problemów, ale jakiś rewelacyjnych właściwości nie zauważyłam, to samo tyczy się regeneracji. Do tego wolno się wchłania i pozostawia lepką powłoczkę na skórze czego bardzo nie lubię.
Zawiedziona TOŁPĄ udałam się na poszukiwania kolejnych kremów. Tym sposobem trafiłam na kremy ALDO VANDINI. Kupiłam dwa bo nie mogłam się zdecydować na zapach. Jeden trzymam w domu, drugi w pracy.
Pierwszy z nich to Secrets of Amazonia
Krem ma w sobie masło shea, masło murumuru, ekstrakt z lapacho oraz witaminę E i pantenol. Pięknie pachnie (z racji tych pięknych zapachów kupiłam, aż dwa bo nie mogłam się zdecydować). Ma przyjemną aksamitną konsystencję, świetnie się wchłania, i co dla mnie najważniejsze, nie pozostawia tłustej powłoczki. Ręce po tym kremie faktycznie są gładkie a nawilżenie utrzymuje się bardzo długo. Do tego jest wydajny, niewielka ilość wystarczy do wysmarowania dłoni. Używam go w pracy, gdzie ze względu na specyfikę ręce bardzo szybko mi się przesuszają, a ten krem radzi sobie z tym świetnie.
Drugi to Spirit of India
Ta wersja ma ekstrakt z imbiru (w polskim tłumaczeniu nie wiem czemu piszą że z granata :P) i tamaryndy (Szukając właściwości tego ekstraktu znalazłam głównie informacje o jego zastosowaniu w kuchni, bądź przy farbowaniu tkanin, udało mi się nawet znaleźć polski kosmetyk, który ma w składzie ten wyciąg gdzie wskazywane są jego właściwości łagodzące zmiany trądzikowe. Nie mniej jednak zakładam, że jakieś właściwości pielęgnacyjne odpowiednie dla dłoni musi mieć). Do tego olejek jojoba, masło shea, pantenol i witamina E.
Mimo, że skład jest inny to moim zdaniem poza zapachem nie różni się niczym od swojego Amazońskiego brata. Zatem nie rozpisując się za nadto powiem, że polecam.
Oba kremy kupiłam w Douglasie za 15 zł/100 ml. Są dostępne również inne wersje : z wanilią i orzechami macadamia, z oliwą z oliwek, z aloesem i białą herbatą, z ekstraktem z pestek winogron.
Jako uzupełnienie swojej pielęgnacji dłoń, raz na jakiś czas (ze względu na postępującą sklerozę), używam maski firmy Bielenda:
Maska ma konsystencję parafiny (zaskakujące prawda :P) i różowy kolor. Pachnie, moim zdaniem, trochę różą. Generalnie jest to całkiem przyjemny dla nosa zapach. Stosuję ją na noc, jak każe producent, w parze z bawełnianymi rękawiczkami. Rano dłonie są gładkie i nawilżone. Wszystko o czym wspomina producent się sprawdza, co nie często się zdarza. Moim zdaniem świetne uzupełnienie codziennej pielęgnacji dłoni a to wszystko za coś ok. 10 zł/75 ml. Może i 75 ml to nie jest dużo, ale produkt jest bardzo wydajny. Brawo dla Bielendy :)
A Wy co polecacie do pielęgnacji dłoni? Gdzieś w gazecie widziałam reklamę peelingów firmy Paloma, któraś z Was stosowała?
piątek, 18 maja 2012
Uwodziciel
Dzisiejszego wieczoru udałam się w babskim gronie na film Uwodziciel.
![]() |
| Zdjęcie pochodzi ze stron filmweb |
I cóż ja mogę powiedzieć?
Gatunek? Podobno dramat. Dla mnie dramatem było to, że nie wyszłam z kina kiedy to jeszcze miało sens.
Film opowiada historię biednego i (podobno) niezwykłej urody młodzieńca, który przybywa do Paryża (siedliska rozpusty i zepsucia), upatrując tu szansy na polepszenie swojego bytu. Uwodzi przy okazji cztery kobiety. Nie dość, że wszystkie się znają, ba są nawet w dość zażyłych kontaktach, to jeszcze na dodatek dwie z nich to matka i córka.
Wydaje mu się przy tym, że jest niezwykle przebiegły i cwany. No, ale jak się komuś coś wydaje, to ma rację wydaje mu się. Ani on mądry ani przebiegły.
Główny bohater biega w tym filmie w wiecznie tłustych włosach i tych samych spodniach (niestety kostiumolodzy się nie popisali). Niezwykłej urody nie zaważyłam. Raczej bym powiedziała, że momentami wyglądał jak wioskowy przygłup. Do tego drewniana gra aktorska. Myślę, że najwięcej czasu, ten pożal się boże bożyszcze nastolatek, spędził na trenowaniu ruchu nozdrzy. I tak mu się to spodobało, że często pokazywał tę sztukę aktorską.
Film tak drętwy i irytujący, że gdyby nie miłe towarzystwo wyszłabym przed końcem. Nawet Uma Thurman czy Cristina Rici nie uratowały tego filmu.
Żeby nie było tak tragicznie dodam, że było kilka zabawnych scen. Jak choćby scena "gwałtu" na tym ogierze :) Sapania i dziwnych min pod dostatkiem.
Żeby nie było tak tragicznie dodam, że było kilka zabawnych scen. Jak choćby scena "gwałtu" na tym ogierze :) Sapania i dziwnych min pod dostatkiem.
Jedyne co mi się podobało to pokazanie, że może i mężczyźni rządzą światem, ale mężczyznami rządzą kobiety. A jeśli są to kobiety obdarzone inteligencją to wszyscy dookoła powinni mieć się na baczności.
Obejrzeć to może i można, ale na pewno nie w kinie. Szkoda czasu i pieniędzy. Moim zdaniem dno, dno i 5 metrów mułu.
Liczyłam chociaż na piękne kostiumy, ale trochę się przeliczyłam. Zauważyłam nawet, że Uma pojawia się w kilku różnych scenach w tej samej toalecie ;)
środa, 16 maja 2012
Duty Free :)
Od kiedy pojawiły się linie OLT Express polubiłam podróżowanie do stolicy :). Nie dość, że szybko, bezpiecznie i tanio, to w bonusie mam możliwość zakupów na wolnocłówce :)
Ponieważ miałam sporo czasu na buszowanie po sklepach, a do tego o ochotę na nowy letni zapach, zaginęłam w akcji przy półkach z perfumami.
Zaginęłam na tak długo, że w ostatniej chwili zauważyłam, że już się zaczął boarding :) Dosłownie wbiegłam jako ostatnia osoba ściskając w ręku siateczkę z ....
![]() |
| Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.dknyfragrances.co.uk/ |
Chrapkę mam na wszystkie trzy zapachy, ale ostatecznie skusiłam się na Creamy Meringue
Skrywa ona w sobie następujące nuty:
Głowa: bergamotka, cytryna, krem
Serce: frezja, kwiat frangipani, pasiflora
Baza: ambra, piżmo, drzewo cedrowe
Nie umiem pięknie opisywać zapachów, ale postaram się najlepiej jak umiem.
Jest to zdecydowanie zapach z gatunku spożywczych. Lekko kremowy z wyraźnie cytrynowymi nutami, faktycznie może przywodzić na myśl kremową bezę. Wyczuwam tam też odrobinkę wanilii chociaż nie wiem skąd :). Zapach jest lekki, dziewczęcy i zdecydowanie na lato. Moim zdaniem zarówno na dzień jak i na wieczorne tańce na plaży. Kojarzy mi się ze słońcem (myślę, że kolor opakowania też ma tutaj swoją rolę) i urlopem. Może nie jest to zapach jakiś wybitny i niesamowicie głęboki, ale nie jest to dla niego minus. Wydaje mi się, że nie o niesamowicie oryginalny zapach twórcom chodziło, a właśnie o takie cudeńko na letnie dni.
Jestem fanką słodkich zapachów zatem nie powinno nikogo dziwić, że jestem w nim absolutnie zakochana. Chociaż mówiąc szczerze nie obraziłabym się gdyby udało mi się przygarnąć także rodzeństwo dla mojej bezy :)
Opakowanie - typowe dla serii Be delicious.
Za 50 ml zapłaciłam 150 zł.
![]() |
| Zdjęcie pochodzi ze Strony DKNY |
Ach i jeszcze jedna rzecz. Wąchając te różne pachnidła trafiłam na ...
| Zdjecie pochodzi ze strony Lancome |
czwartek, 3 maja 2012
Przerwa w nadawaniu
Przepraszam Was, ale aktualnie jestem w rozjazdach i nie mam czasu na napisanie nowego posta. Jak tylko uda mi sie znalezc czas dam znac.
środa, 11 kwietnia 2012
Reading is Cool
Dzięki Dominice z bloga Pachnące blogowanie mogę odpowiedzieć na jednego z fajniejszych, moim zdaniem, tagów.
Dominika pięknie Ci za to dziękuję :)
No to do dzieła:
1) O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
No i tu już mamy błąd w pytaniu. Z reguły nie czytam za dnia :) raczej w nocy. Ponieważ późno się kładę spać ta to jakoś wychodzi. Za dnia czytam z reguły jak jestem na wakacjach i np. leżę sobie na plaży.
2) Gdzie czytasz?
W łóżku (z racji pory czytania tak wychodzi), w wannie, w pociągu, w samochodzie, na plaży, w poczekalni, w kolejce. Jednym słowem wszędzie gdzie się da :)
3) W jakiej pozycji najchętniej czytasz?
Skoro czytam nocami w łóżku to najczęściej leżąc. Dla ścisłości dodam, że najczęściej na lewym boku.
4) Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?
Hmm, to jest trudne pytanie bo czytam sporo i różnie. Chociaż pewnie najchętniej fantastykę, fantasy, horrory i kryminały medyczne :)
Generalnie czytam wszystko co mi się nawinie pod rękę. No chyba, że jest wyjątkowo niestrawne to odkładam i już nie wracam. No i mam alergię na Dorotę Masłowską. Nie jestem w stanie zrozumieć fenomenu tej kobiety. A jej Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną to moim zdaniem największy gniot ostatnich czasów. No i może dorzuciłabym tu pseudofilozowiczny bełkot Paulo Coelho.
5) Jaką książkę ostatnio kupiłaś albo dostałaś?
Kupiłam : Dobranoc,kochanie autorstwa Inger Frimansson
Dostałam: Taniec ze smokami autorstwa Georga R.R. Martina
6) Co czytałaś ostatnio?
Kilka książek Katarzyny Miller np. Być kobietą i nie zwariować, Kup kochance męża kwiaty, Nie bój się.
Płeć mózgu Anne Moir i Davida Jessel'a. Erotyki Kazimierza Przerwy-Tetmajera, wiersze Adama Asnyka, Zobowiązania Czachórskiego, Ucztę dla wron G.R.R. Martina
No i czytam Zwierciadło :)
Nie umiem czytać 5 książek na raz więc muszę sobie kolejki ustawiać :)
7) Co czytasz aktualnie?
Taniec ze smokami G.R.R. Martina
8) Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek to jakie one są?
Ośle rogi? Nigdy nie mogłam zrozumieć jak można tak niszczyć książki. Ja nie zaginam żadnych oślich rogów. Używam zakładek. Najczęściej biletów pkp, pocztówek, rachunków. Aktualnie używam zakładki z widokiem na Toskanię (prezent od koleżanki) :)
9) E-book czy audiobook?
Zdecydowanie e-book. Jakoś audiobooki mi się nie podobają i już. Nawet jeśli głos należy do Piotra Frączewskiego :)
10) Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
Zdecydowanie książki Lucy Maud Montgomery . Ania z Zielonego Wzgórza, Emilka ze Srebrnego Nowiu, Błękitny zamek. Znam te książki na pamięć :)
Próbowałam nawet czytać w oryginale - niestety na dzień dzisiejszy jest to ponad moje siły :P
11) Którą z postaci literackich cenisz najbardziej?
Trudno wybrać mi jedną postać. W każdej książce spotykam postacie, które mi sie podobają. Może to być Ania z Zielonego Wzgórza, Lisbeth Salander, Tyrion Lannister i wiele wiele innych.
Tag przekazuję
Reni
Karolinie i Kasi
Ewie
Kamili
Rynn
Dziękuje za uwagę :) i do następnego taga ;)
Dominika pięknie Ci za to dziękuję :)
No to do dzieła:
1) O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
No i tu już mamy błąd w pytaniu. Z reguły nie czytam za dnia :) raczej w nocy. Ponieważ późno się kładę spać ta to jakoś wychodzi. Za dnia czytam z reguły jak jestem na wakacjach i np. leżę sobie na plaży.
2) Gdzie czytasz?
W łóżku (z racji pory czytania tak wychodzi), w wannie, w pociągu, w samochodzie, na plaży, w poczekalni, w kolejce. Jednym słowem wszędzie gdzie się da :)
3) W jakiej pozycji najchętniej czytasz?
Skoro czytam nocami w łóżku to najczęściej leżąc. Dla ścisłości dodam, że najczęściej na lewym boku.
4) Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?
Hmm, to jest trudne pytanie bo czytam sporo i różnie. Chociaż pewnie najchętniej fantastykę, fantasy, horrory i kryminały medyczne :)
Generalnie czytam wszystko co mi się nawinie pod rękę. No chyba, że jest wyjątkowo niestrawne to odkładam i już nie wracam. No i mam alergię na Dorotę Masłowską. Nie jestem w stanie zrozumieć fenomenu tej kobiety. A jej Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną to moim zdaniem największy gniot ostatnich czasów. No i może dorzuciłabym tu pseudofilozowiczny bełkot Paulo Coelho.
5) Jaką książkę ostatnio kupiłaś albo dostałaś?
Kupiłam : Dobranoc,kochanie autorstwa Inger Frimansson
Dostałam: Taniec ze smokami autorstwa Georga R.R. Martina
6) Co czytałaś ostatnio?
Kilka książek Katarzyny Miller np. Być kobietą i nie zwariować, Kup kochance męża kwiaty, Nie bój się.
Płeć mózgu Anne Moir i Davida Jessel'a. Erotyki Kazimierza Przerwy-Tetmajera, wiersze Adama Asnyka, Zobowiązania Czachórskiego, Ucztę dla wron G.R.R. Martina
No i czytam Zwierciadło :)
Nie umiem czytać 5 książek na raz więc muszę sobie kolejki ustawiać :)
7) Co czytasz aktualnie?
Taniec ze smokami G.R.R. Martina
8) Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek to jakie one są?
Ośle rogi? Nigdy nie mogłam zrozumieć jak można tak niszczyć książki. Ja nie zaginam żadnych oślich rogów. Używam zakładek. Najczęściej biletów pkp, pocztówek, rachunków. Aktualnie używam zakładki z widokiem na Toskanię (prezent od koleżanki) :)
9) E-book czy audiobook?
Zdecydowanie e-book. Jakoś audiobooki mi się nie podobają i już. Nawet jeśli głos należy do Piotra Frączewskiego :)
10) Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
Zdecydowanie książki Lucy Maud Montgomery . Ania z Zielonego Wzgórza, Emilka ze Srebrnego Nowiu, Błękitny zamek. Znam te książki na pamięć :)
Próbowałam nawet czytać w oryginale - niestety na dzień dzisiejszy jest to ponad moje siły :P
11) Którą z postaci literackich cenisz najbardziej?
Trudno wybrać mi jedną postać. W każdej książce spotykam postacie, które mi sie podobają. Może to być Ania z Zielonego Wzgórza, Lisbeth Salander, Tyrion Lannister i wiele wiele innych.
Tag przekazuję
Reni
Karolinie i Kasi
Ewie
Kamili
Rynn
Dziękuje za uwagę :) i do następnego taga ;)
środa, 4 kwietnia 2012
Eveline mam i ja
Będąc ostatnimi czasy u kosmetyczki usłyszałam peany na rzecz odżywki do paznokci firmy Eveline 8 w 1. Ponieważ moje paznokcie, nie wiadomo z jakiego powodu, postanowiły podwoić swoją ilość rozdwajając się na potęgę postanowiłam, że spróbuję. W końcu, już chyba nic więcej, nie mogło im zaszkodzić.Na dodatek nagle ta odżywka zaczęła pojawiać się na subskrybowanych przeze mnie blogach.
Pomyślałam sobie, że może nie będzie tak źle. Chociaż np. Nail Tek, który pomógł tylu osobą i zbiera wiele pozytywnych recenzji, w moim przypadku totalnie się nie sprawdził. Można by nawet rzec, że tylko pogorszył sytuację i zaszkodził.
Na szczęście z Eveline 8 w 1 było inaczej :). Zgodnie z zaleceniami producenta smarowałam paznokcie codziennie przez 4 dni jedną warstwą, następnie zmywałam i malowałam od nowa i tak 10 dni. Po wskazanym czasie paznokcie wyglądały zdecydowanie lepiej. Wiadomo, że odżywka nie skleiła płytki, która już się rozdwoiła, ale paznokcie w końcu przestały się mnożyć.
Co prawda 10 dni to można między bajki włożyć, ale po 3 tygodniach efekt był już bardzo widoczny. Niestety nie dysponowałam aparatem, żeby to udokumentować więc musicie mi wierzyć na słowo. Efekt zaś tak mi się spodobał, że do mojej kolekcji trafiła jeszcze odżywka diamentowa. Natomiast co do jej skuteczności to muszę jeszcze trochę poużywać żeby móc się wypowiedzieć.
Podsumowując krótko: świetny produkt za przystępną cenę (ok. 10 zł w Rossmanie) i na dodatek polskiej firmy. Ze swojej strony mogę podziękować Pani kosmetyczce, że mi go poleciła i sama również gorąco go polecam. U mnie się sprawdza ( u mojej mamy też :P).
![]() | ||
| Po lewej przed rozpoczęciem kuracji, po prawej po 10 dniach stosowania |
Subskrybuj:
Posty (Atom)















